wtorek, 3 marca 2015

To Survive #1

 Oke, ptysie. Naczynam nową serie To Survive. Hehehe xD Myśle że Wam się spodoba i zapraszam do czytania. :)
__________________________________________________________

 (...) Szłam jak zawsze w poniedziałki na miasto odprowadzić przyjaciółkę. Miał to być zwyczajny dzień. Nikt niczego się nie spodziewał, ale nagle niebo zaświeciło się na żółto. Zastanawiałyśmy się co to jest. Zauważyłyśmy kilka asteroid zbliżających się w naszym kierunku. Zaczełyśmy uciekać. Bałam się. Bałam się jak nigdy dotąd. Wiedziałam że nie mam szans. Wszyscy umrzemy. Zaczełam wierzyć we wszystkie bzdury, które słyszałam w telewizji.
-"Niedługo nastąpi koniec świata!" Lecz nie wierzyłam w nie, jak inni ludzie.
 Weszłam do pierwszych lepszych ścieków. Postanowiłam przeczekać. Płakałam. Jak miałam umierać to wolałam umierać z rodzicami. Bliskimi. Zaczełam odmawiać różaniec. Usłyszałam huk. (...)
 Obódziłam się. Byłam u siebie. Zaczełam się cieszyć. Że jestem z rodziną. Że to nie koniec.
-Kochanie. Dobrze się czujesz?- spytała troskliwa mama. Zaczełam płakać ze szczęścia, gdy usłyszałam ten głos. Nagle rzuciłam się na jej ramiona, mocno ją przytulając.
-Co? Tak. Miałam tylko koszmar.- odpowiedziałam dalej ją ściskając.
-Emilka już dzwoniła. Ubierz się i zejdź na śniadanie. Dziasiaj naleśniki.- powiedziała jak zawsze wesoło rodzicielka schodząc na dół.
-Okej. Pora wstać.- powiedziałam do siebie powoli wstawać z łóżka. Zdjełam pierwszą koszulę z szafki i wziełam dresy z fotela. W drodze do toalety rozmyślałam nad "snem" o dziwo był bardzo realistyczny. Aż za bardzo. (...) Gdy się przebrałam nałożyłam makijaż i zeszłam na śniadanie.
 -Mmmm naleśniki.- pomyślałam siadając na krzesło. Nałożyłam trzy naleśniki z nutellą i owocami i zabrałam się do jedzenia.
-To co Ci się śniło.-zapytał brat.
-Gówno. Nie bądź taki ciekawski. Ciekawość to pierwszy stopień do piekła.- odpowiedziałam chamsko. Nie chciałam tak powiedzieć. Zastanawiało mnie to że brat się o to pyta. Pierwszy raz się zdarzyło że Kuba się o coś mnie pyta. Po minie brata widać było że nie o to mu chodziło, ale nie miałam zamiaru opowiadać. Reszta śniadania minęła w ciszy. Po zjedzeniu poszłam się przebrać, bo przecież tak nie wyjdę. Jak zawsze ojciec oglądał telewizję, matka zmywała naczynia, a brat? Brat jak zwykle gdzieś poszedł.
-Stworzyłem właśnie maszynę do przekształcania ludzi w zombi.- powiedział jakiś głos z telewizji.
-Ludzi?- zapytał jakiś dziennikarz.
-Nie. Chciałem raczej powiedzieć szczątki po ludziach np. mięso itp.
Weszłam do pokoju. Miałam teraz dwie zagadki. Sen i te głosy z telewizji. Przebrałam się i wyszłam.
 __________________________________
I jak Wam się podoba? Jest ok? Czy go usunąć? A teraz kilka pytań do Was.
1.Czemu ten sen był realistyczny?
2.Czy brat coś ukrywa, że dopytuje się o sen?
3.Czy maszyna naukowca zadziała?
4.Jak myślicie, co będzie dalej?

Pamiętajcie że każdy komentarz mnie motywuje do dalszego działania.

1 komentarz: