Ciągle się zastanawiałam, o co
chodziło z wehikułem. Czy mógł zadziałać? Czy gdyby działał i
coś poszło nie tak, to grozi nam apokalipsa? Te pytania krążyły
mi ciągle w głowie. A ten sen? Wydawał się bardzo realistyczny.
Przeraziło mnie to. Nigdy w śnie nic mnie nie bolało. A tu? Ból w
kończynach. Szłam zamyślona jeszcze około 5 minut, póki nie
doszłam na rynek. To co zobaczyłam wygięło mnie z równowagi.
Całe tłumy biegające od sklepu do sklepu.
-Ludzie, o co wam chodzi.- pomyślałam.
Stałam bezruchu i wgapiałam się w panikę.
Zauważyłam, że w sklepie z
telewizorami włączył się program informacyjny, więc postanowiłam
podejść i zobaczyć co się dzieje.
-Edward? Edward? Coś ty narobił!
Napraw to! Szybko!- wykrzyczał przerażony dziennikarz. Serce
zaczęło mi bić szybciej. Oczy otworzyłam najszerzej jak umiałam
i wgapiałam się w obraz.
-Ja j-ja, to nie miało tak wyjść.-
chwycił naukowiec się za głowę. -Nie da się! Próbuję!- klikał
różne guziki.
Przeraziłam się. Łzy zaczęły mi
spływać z oczów, warga zaczęła drzeć.
-Boże! Edward! Czyli grozi nam
apokalipsa?! Zrób coś z tym!- mówił już spokojniejszym głosem,
ale ciągle krzycząc dziennikarz. Naukowiec uklęknął i zaczął
się modlić. Po chwili dodał.
-Boże. Nie chciałem. A-ale jakoś
samo wyszło. Gdybyś mógł cofnąć czas. Gdybyś mógł,
przynajmniej na tą chwilę, gdyby ktoś wbił mi troszkę rozumu do
głowy, mógłbym oddać Ci moje życie. T-tylko uratuj tych
bezbronnych ludzi. T-to nie ich wina! Przepraszam, przepraszam...-
zaczął cicho płakać.
-Nie, nie. Nie! To nie może być
prawda!- wiedziałam, że i tak umrzemy, ale nie chciałam by w ten
sposób. Przecież jest dużo innych sposobów. Ale taki?
Niepotrzebnie ludzie się dodatkowo stresują.
Po chwili zaczęła mnie boleć głowa.
Postanowiłam pójść pod najbliższą kamienice i przeczekać, aż
ból zniknie. Usiadłam opierając się o ścianę. Ból był tak
cholernie upierdliwy, (xD) że nie mijał, tylko był coraz
mocniejszy. Nagle wszystko ucichło. Zaczęło mi dzwonić w uszach,
a przed oczami miałam mroczki.
-Ej. Wszystko dobrze?- spytał jakiś
głos. -Może Cię odprowadzić?- dodał. Nie wiedziałam co mam
zrobić. Apokalipsa, ból głowy, a teraz jakiś chłopak? Czemu nie
panikuję jak wszyscy. Czemu nie wykupuje wszystkiego ze sklepów?
Postanowiłam wyciągnąć głowę znad kolan. Ból przeszedł, a
miasto się uspokoiło. Tak jakby była panika, przyszedł magik,
zrobił pstryk i nic. Wszystko gra. Przypomniałam sobie, że chłopak
czeka na odpowiedź i, że nie mogę już dłużej tak siedzieć.
-Tak. Wszystko dobrze. Tylko głowa
mnie bolała.- odpowiedziałam. Byłam szczęśliwa, że to tylko
cholerny sen. Że żadny kataklizm się nie wydarzył. Ale
postanowiłam tego nie okazywać.
-Jestem Maja.- dodałam.
____________________________________________________________
_____________________________________________________________
No kochani. Dotrwaliśmy do kolejnego rozdziału.
No kochani. Dotrwaliśmy do kolejnego rozdziału.
Jak Wam się podoba?

