czwartek, 26 lutego 2015

Already Close #4

"Łzy zbierały mi się w oczach. Jak on tak mógł. Najpierw pisze do mnie że mnie nienawidzi i nie chce mnie widzieć, a teraz chce się ze mną spotkać i nic nie wie?!
 -Przepraszam, a-ale muszę już iść."

*Oczami Jasia*
24.10.2014r 
 Przez cały czas myśle o tamtej dziewczynie. Była jakaś znajoma. Tak jakbym skądś ją kojarzył. No właśnie. Tylko skąd.
 Mówią zapomnij, zostaw. W morzu pływa wiele ryb. 
W myśli ciągle mam jej obraz. Jej szczupłą figurę, falowane brązowe włosy, no i te zniewalające zielone oczy. Widziałem w nich zgorzknienie. Czy ja coś jej zrobiłem, że tak nagle wyszła?
"-Przepraszam, a-ale muszę już iść." Nie wiem dlaczego, ale muszą ją odnaleźć. 
-Jasiek! Ile można Cię wołać!- wykrzyczała zdenerwowana ciotka. 
-A wołałaś? Przepraszam, zamyśliłem się. Która jest godzina? *zerka na zegarek* Cholera!- szepnąłem.
-Już 9:20. To ile ja leżałem? 2-3 godziny? A-a kiedy śniadanie?- wymówiłem, gdy zaburczało mi w brzuchu.
-No cały czas leży na biórku. Nie widziałeś? Przyniosłam je jakoś godzinę temu.-Odezwała się Ela. Po tej całej rozmowie wstałem z łóżka i kierowałem się w strone drzwi. Ściągnąłem z szafki nad komodą szelki i smycz. Po czym założyłem je Molly.
-Wyjdę z psem.- odezwałem się. Otworzyłem drzwi i wyszłem. 
-Może spotkam ją, albo jej koleżankę.- pomyślałem.
-Nie spotkasz jej. Masz szanse jak jeden do stu.- tylko te myśli przyniosił mi mózg. 

*W tym samym czasie*
*Oczami Ady*
-Misiu, wyjdź już. Nie możesz cały czas płakać- powiedziała mi mama. Leżałam cały czas pod kołdrą w Kubusia Puchatka i płakałam. Płakałam jak dziecko, które zgubiło zabawkę.
-Mogę! Nikt mi nie zabroni!- wykrzyczałam dławiąc się łzami. Nie wiem czemu tak powiedziałam. Zazwyczaj jestem miła dla rodziców, ale zmieniłam się. Zmieniłam się od czasu gdy Jaś wyjechał. 
-Boże... Ada. Nie myśl o nim. To przeszłość. Bądź silna. Właśnie. Silna.- nagle przestałam płakać. Gdy mama wyszła jak najszybciej zadzwoniłam do Oliwi by przyszła. (...)
 -Czemu dzwoniłaś z rana. Pali się?- wybełkotała jeszcze zaspana przyjaciółka.
-Może nie pali, ale chcę porozmawiać. Nie przez Facebook'a, ale w cztery oczy.- odpowiedziałam już spokojnym głosem.
-Okej... Płakałaś? I czemu wczoraj nie zadzwoniłaś po wiesz. No wiesz... randce?-Zapytała. Ostatni wyraz trudno przełknął mi przez gardło. Ciągle błąkał gdzieś w jamie ustniej. (Pozdro dla kumatych xD) Nie wiedziałam co jej powiedzieć. Przecież nie powiem jej że to był mój ex przyjaciel. No, ale jej teżnie ołamię.  Po chwili wypowiedziałam:
-Było ok.
-No ok. No ale jak! Całowaliście się?- spytała Oli z uśmiechem na twarzy.
-Co? Nie! Nie...- ostatni wyraz powiedziałam tak inaczej. Tak smutno.
-Ej. Mała. No co, ta randka nie wyszła co?- spytała rozpaczliwie przyjaciółka. Nie chciałam nic powiedzieć. I nie powiem jej prawdę.
-Nie. O co Ci chodzi? Wszystko jest dobrze.- powiedziałam z fałszywym uśmiechem.
-Jest dobrze.- powiedziałam prawie w myśli.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

5 komentarzy:

  1. Jest świetne... co prawda chyba Jasia pies nie nazywa się Molly, ale to szczegół. Czekam na więcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie nazywa. Jak już to wymyślony pies jego cioci xD

      Usuń
  2. super jak zawsze <3 niby rzuciły mi się w oczy ze dwa błędy ortograficzne, ale to nie ma znaczenia :) styl swietny, fabuła świetna... kocham! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ty jesteś geniuszem.! Czekam na kolejny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń