czwartek, 19 lutego 2015

Already Close #1

Already Close #1         

  *Oczami Ady (wspomnienia)*

31.08.2013
-Drogi pamiętniku, eh… Nie, za dużo razy tak pisałam. Może… Kochany Pamiętniku? Boże Ada ogarnij się.- Powiedziałam do siebie. -Ok, ale mniejsza o to.- Pomyślałam.-
-Powiedzmy że zacznę tak:-
Pamiętniku, powoli rozumiem to co się stało, bywa tak, a z losem nikt nie wygra. Sama nie wiem. Jutro pierwszy rok szkolny, nowa klasa, nauczyciele, znajomości, zobaczymy co z tego będzie.”
Nagle z zamyśleń wyrwał mnie głos rodziców. -Kochanie!- Zawołała mama. -Co!- Odpowiedziałam z zarzutami. -Mogłabyś na chwilę zejść?- Spytała matka. -Chwila.- Ubrałam pierwsze lepsze dresy z fotela i zeszłam do salonu. -Kochanie, chcieliśmy Ci to wcześniej powiedzieć, ale znamy Cię na tyle dobrze, że byś się nie zgodziła.- Powiedział spokojnie tato. -Na co bym się nie zgodziła?! C-chcecie mnie wysłać na wymianę uczniowską?!- Wykrzyczałam. -Nie, nie o to chodzi.- Odpowiedziała stanowczo mama. -Jak nie o to, to o co?- Spytałam zaciekawiona. -Przeprowadzamy się.- Powiedział rodzic. Nie mogłam w to uwierzyć. Nic nie powiedziałam tylko pobiegłam do pokoju. Czułam się okropnie, nie tak jak po stracie przyjaciela, gorzej.
Nie wiem, może by było mi lepiej, gdyby powiedzieli mi to np. tydzień wcześniej, a nie dzień przed nowym rokiem szkolnym.
Usiadłam na łóżko i zaczęłam przeglądać Facebook’a. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Zanim zdążyłam się odwrócić usłyszałam „Do 17-nastej jesteś spakowana.” Już wiem. Wiem że to była mama. Gdy spojrzałam na to z innej strony to nawet dobrze. Tak czy siak nie miałam tu przyjaciół, każdy uważał mnie za dziwaka, że przyjaźniłam się TYLKO z Jasiem. Niektórzy uważali nas za papużki nierozłączki.
Jest w tej przeprowadzce plus: że zaprzyjaźnię się z kimś. Przecież Jaś zawsze mi powtarzał „Stojąc w miejscu nigdzie nie dojdziesz”. Miał rację. Nie mogę żyć przeszłością. Założę się że Jaś jest tam szczęśliwy, ma przyjaciół i pewnie dziewczynę. Właśnie, dziewczynę…

*45 minut później*
Pamiętniku, prawie się spakowałam, zostały mi tylko ubrania i jakieś duperele. Cieszę się że wyjeżdżam. Później jeszcze coś dopiszę.

*17-sta*
Jestem już spakowana, a ciężarówka już przyjechała. Smutno mi będzie, nie powiem.
Weszłam ostatni raz do „mojej świątyni” stała się pusta. Ściany zbladły, znikły plakaty, pozostała jedynie plama na suficie z czekolady. Przypomniałam sobię że Janek ją tam wrzucił, bo wystraszył się kota sąsiadki. Nawet nie wiem kiedy gorzka pojedyncza łza spłyneła mi z oka. -Ada chodź już.- Usłyszałam głos brata. Posłuchałam go. Otarłam łze i wyruszyłam. W aucie zamilkłam, a nawet się wyłączyłam. Jedynym słowem, które usłyszałam było Warszawa.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Okej, to tyle. Pamiętajcie. Im więcej komętarzy, tym szybciej będą się pojawiać części i bardziej motywują do dalszego działania.  Trzymajcie się <3

1 komentarz: